Na lodzie nie ma miejsca na prawdziwą przyjaźń.
Ale czy jest miejsce na prawdziwą miłość?
Zuza niczego nie kocha tak mocno jak łyżwiarstwa. Ma jasny cel: zabłysnąć w kwalifikacjach jako nowa zawodniczka i pokazać wszystkim – a zwłaszcza swojej mamie – że pasja znaczy więcej niż oceny. Rywalizacja na lodowisku bywa brutalna i wcale nie kończy się po zejściu z tafli. Szczególnie że Zuza coraz więcej czasu spędza z Filipem – łyżwiarzem, o którym marzy każda dziewczyna z jej grupy.
Próbując zdobyć pozycję w zespole, Zuza daje się sprowokować kapitanowi drużyny hokejowej – Gabrielowi. Wystarcza jeden ryzykowny piruet i dziewczyna zostaje zawieszona. Jednak żeby osiągnąć sukces, jest w stanie zrobić wszystko. Problem w tym, że za każdym razem, gdy Gabriel pojawia się w pobliżu, Zuza czuje, jak rosną w niej irytacja… i coś jeszcze, czego wolałaby w sobie nie zauważać.
– Brawo – odezwał się sarkastyczny głos i usłyszałam za sobą klaskanie.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam w lustrze odbicie Gabriela.
– Mam nadzieję, że to nie fragment do naszego układu – zażartował.
– Zamknij się – wycedziłam przez zęby. – Co cię w ogóle obchodzi, co robię, hmm?
– Sama sobie dopowiedziałaś, że mnie to obchodzi. – Przewrócił oczami.
– To mógłbyś łaskawie wyjść i darować sobie swoje zagrywki? – warknęłam, chcąc jak najszybciej się go pozbyć.
– Nie, nie mogę. Przyszedłem się rozgrzać – rzucił, podchodząc do półki ze sprzętem. – Więc jak coś ci nie pasuje, to możesz wyjść, księżniczko.
[…] Próbowałam wrócić do mojego tańczenia. Rozpoczęła się kolejna piosenka, ale tym razem szło mi jeszcze gorzej. Nie czułam się komfortowo, wiedząc, że on ćwiczy tuż obok i obserwuje każdy mój ruch.
– Jeny, czy możesz wyłączyć już te smęty? Można się załamać, ćwicząc przy czymś takim! – jęknął.
– Jak chcesz posłuchać jakiegoś dennego techno, to, sorry, nie dogadamy się. – Próbowałam go zbyć, ale chyba niezbyt mi się udawało.
– Nie mówię o techno, ale o czymś bardziej energicznym. Nie możesz być ciągle taka spięta.
„Czy wszyscy się dziś na mnie uwzięli z tym byciem spiętą?!”
– Nie jestem spięta! – rzuciłam agresywnie.
Gabriel zareagował w najgorszy możliwy sposób, bo zaśmiał się cynicznie, czym jeszcze bardziej podniósł mi ciśnienie.
– Wcale… – Wstał i zbliżył się do mnie, przez co odruchowo zrobiłam krok w tył. – Jesteś spięta jak sopel lodu. Czego się tak boisz?
– Teraz zamierzasz przeprowadzić ze mną wywiad? – odburknęłam i skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej.
– A co, opowiesz mi, jakie przesłanie miał nieść ten taniec? – zapytał z udawaną powagą.
– Na pewno miał w sobie więcej prawdziwości niż ty w tych swoich gierkach.
Wzrok Gabriela nagle się zmienił, a ja pożałowałam, że to powiedziałam. Jego oczy wyglądały na bardziej zainteresowane, tak jakby pragnął, żebym wyznała mu, co o nim myślę. Jakby był ciekawy, ile fałszu odkryłam w jego zachowaniu.
– Czyli myślisz, że nie pokazuję prawdziwych emocji? – Gabriel wbił we mnie spojrzenie i znów się przybliżył, emanując pewnością siebie. – A ja myślę, że najpierw powinnaś poczuć jakieś emocje, jeśli chcesz je pokazać innym – mówiąc to, przysunął się do mnie o kolejny krok.
Bardzo chciałam się odsunąć, ale coś mnie powstrzymywało. Zamiast tego uniosłam wyżej brodę – patrzyłam mu teraz prosto w oczy i nie zamierzałam opuścić wzroku. To była walka, kto dłużej wytrzyma, a ja nie mogłam okazać słabości. Gabriel zmrużył lekko oczy, więc jeszcze intensywniej skupiłam się na jego tęczówkach. Mimo że odległość między nami się nie zmieniała, wydawało mi się, że z każdą sekundą był coraz bliżej mnie.